See you soon… Blue Moon

Poranek przyniósł ze sobą trzęsienie ziemi, ściany, sufit, podłoga dosłownie skakały…

- Ale kac, nie pamiętam żebym aż tyle wypiła…

Powolnymi kroczkami Blake dotarła do łazienki.

 – Kąpiel to jest myśl… i kawa, kawa… w kuchni przy miseczkach czekały już dwa rozbójniki.

– Co tak dziwnie wyglądacie robaczki? Coś się stało? A w sumie co się dziwić, Pani ledwo żyje i odstrasza wyglądem, ale już wam daję jedzonko łobuziaki.

Blake chciała sprawdzić, czy nie ma jakiś wiadomości, czy nieodebranych połączeń, ale nigdzie nie mogła znaleźć telefonu… nie była na siłach,by przeglądać całe mieszkanie… – Później, nie ucieknie.

Leżąc w wannie próbowała przypomnieć sobie ostatnią chwilę jaką pamięta z poprzedniego wieczoru… – hmm chyba to jak wszyscy byliśmy na parkiecie i szaleliśmy do jakiejś techno-muzyki, ale co było dalej? Wróciliśmy się napić… tak, hmm… jak ja wróciłam do domu? I gdzie jest ten telefon? … na spokojnie, powoli , tylko niech już ten kac minie.

 

Po kilku godzinach domowej egzystencji i umierania, Blake postanowiła się dotlenić, więc wzięła torbę i poszła na spacer, zaszła jeszcze do sklepu by uzupełnić zapasy w lodówce.

- Tak już lepiej, wdech, wydech, wdech, …

Wchodząc do bloku, zajrzała do skrzynki na listy, była praktycznie pełna, głównie ulotki reklamowe i gazetki sklepowe… była tam też szara koperta, czysta… bez adresata, nadawcy, znaczka… nic.

Blake delikatnie oderwała brzeg koperty, w środku znajdował się jej telefon komórkowy. – Hmm, to dziwne. Z lekkim zdenerwowaniem, Blake wróciła do mieszkania. Usiadła przy stole w kuchni i zaczęła przeglądać telefon, nowych smsów – brak, dziwnych, nieznajomych połączeń – brak, dopiero wchodząc do galerii zdjęć ręce zaczęły jej drżeć. – O mój Boże. Blake zabrakło tchu, nie wierzyła w to co widzi, czy to faktycznie ona? – Boże co się wczoraj działo? Kim on jest?

Blake zadzwoniła do Basi „Belli”,chciała wiedzieć co się wczoraj działo i jak wróciła do mieszkania.

- No, wiesz w zasadzie chyba nie masz mocnej głowy, bo szybko nam odpłynęłaś.

Bella opowiedziała Blake o tym, że zaczęła się dziwnie zachowywać, traciła kontakt z rzeczywistością i wydawała się mocno pijana, więc wszyscy ją odprowadzili do domu, bo i tak zmieniali klub.

- I tyle, nic szczególnego. A co umierasz pewnie?

- No, trochę tak, dzięki za informację i za nocną eskortę. A słuchaj wszyscy razem poszliście gdzieś indziej, czy ktoś zrezygnował?

- Kochana tylko Ty tak szybko odpadłaś. I jakby co to zawsze do usług, musimy to kiedyś powtórzyć, trzeba Cię nauczyć pić!

- Tak, tak. Blake chciała jak najszybciej zakończyć rozmowę, bo wiedziała że nie uzyska żadnych dodatkowych informacji.

Wróciła do przeglądania telefonu… zdjęcia mówiły wszystko, pamięć niestety milczała. W kopercie Blake znalazła jeszcze małą karteczkę:

„Blue Moon, byłaś moja… ja to wiem i Ty teraz też. Do zobaczenia… już niedługo. Wiem, że chcesz więcej”

sleep

 

  4 comments for “See you soon… Blue Moon

  1. 12 maja 2015 o 19:29

    Witaj,
    Cieszę się, że dodałaś nowy post.
    No ale balangowała!! No i właśnie dlatego nie piję. A jak już to tylko tyle żeby mi się film nie urwał. Mam jednak wrażenie, że w tym klubie stało się coś złego. Poza tym ta koperta, liścik, telefon. To jest przerażające.
    To wszystko, co chciałam powiedzieć.
    Pozdrawiam serdecznie Irma.

    • 27 maja 2015 o 13:22

      Witaj,
      U mnie nowy wpis. Zapraszam serdecznie do lektury.
      Pozdrawiam Irma.

  2. 21 sierpnia 2015 o 15:52

    Hej. Nominowałam Cię do jakiegoś konkursiku :)

    • 30 sierpnia 2015 o 16:56

      Dziękuję za nominację :)
      Zapraszam… nowy wpis

Odpowiedz na „~IrmaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS