Bella Bistro

Minęły dwa tygodnie zanim Blake zalogowała się na stronę, którą od pamiętnego wieczoru nazywała – prześladowcą. Przejrzała kilka wiadomości od „klientów”, którzy bez owijania w bawełnę, czy odrobiny romantyzmu pisali o tym co robili patrząc się na jej zdjęcie i proponując niezapomniane erotyczne uniesienia gdyby się z nimi spotkała.

- Dupek! I Ty też – mówiła do kolejno wyświetlanych wiadomości na laptopie -  sami palanci, świry i oblani czystą seksualną perwersją maniacy! Aż rzygać się chce!

Czas ją gonił – musiała wychodzić na kolejne spotkanie rekrutacyjne w małym bistro na osiedlu na którym mieszkała i wewnętrznie prosiła o zdobycie tej pracy z racji, że jest blisko, dobra stawka godzinna, napiwki na własność i ugodowa właścicielka – to by się jej teraz przydało, bo pieniądze z konta bankowego ulatniają się jak dym z papierosa.  Po drodze przyszedł jej do głowy plan, że jeśli dostanie tę pracę to tego samego dnia usunie tego prześladowcę.

Rozmowa poszła lepiej niż się sama spodziewała, pytanie o doświadczenie, znajomość języka obcego, dlaczego akurat tutaj, itp. Pani Barbara – Szefowa jak na czterdziestodziewięcio letnią kobietę wyglądała jak nowojorska bizneswoman bez jakichkolwiek oznak uciążliwości życia – nie przestawała się uśmiechać ani na chwilę, pogodna, pozytywnie nastawiona do życia wizjonerka. Blake pomyślała jedynie – Jak ona to robi? Nie dość, że figurę ma jak klepsydra, to jeszcze ten błogo wyrafinowany styl ubierania – wszechobecna anielska biel: bluzka, ołówkowa spódnica i obowiązkowe  szpili pasujące do stroju – O matko! chciałabym tak wyglądać. – Długie blond włosy spięte częściowo z tyłu, podkreślały owal twarzy, która była idealnie gładka w kolorze brzoskwini, dopełnieniem był makijaż skoncentrowany na podkreśleniu oczu i kościach policzkowych.

business

Po trzydziestu minutach swobodnej i bezstresowej rozmowy Pani Barbara nonszalancko wstała od swojego biurka, które mieściło się w jej gabinecie na zapleczu, podała rękę Blake i suchym tonem powiedziała, że jak zakończy selekcję kandydatów to się z nią skontaktuje. W tym momencie Blake o mało łzy nie napłynęły do oczu i już gdy wstawała z krzesła ze smutnym uśmiechem na twarzy, by podziękować za możliwość wzięcia udziału w rekrutacji Pani Barbara roześmiała się na cały głos – No chyba żartujesz, nie sądziłaś przecież, że mówię poważnie? Masz tę pracę! Ale musisz się uśmiechać do klientów i być bardziej odporna na różnego rodzaju nieprzewidziane sytuacje, a teraz chwilkę ochłoń i oprowadzę Cię po całym moim królestwie.

Blake zatkało, dobrze usłyszała? Które zdanie w końcu było prawdą – ma pracę, czy jej nie ma? – Co? Ja? Udało się, tak! Udało się, mam tę pracę! – krzyczała wewnątrz samej siebie. Po oprowadzeniu po Bella Bistro, zwanej piękną, bądź królestwem Blake otrzymała pełną kartę menu z dopiskami od szefa kuchni dotyczącymi składników dań serwowanych w bistro, a także uniform składający się z czarnej opiętej bluzki z kołnierzykiem i delikatnym dekoltem, czarną spódnicę z wysokim stanem i bordowy fartuch.

Po spędzonych bistro trzech godzinach, które zleciały jak pięć minut – Blake z uśmiechem na twarzy, dumą w sercu wróciła pełna energii i pozytywnej myśli do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS