All eyes on … me

Następnego dnia miała zajęcia prawie przez cały dzień, chociaż była już tak zmęczona że marzyła o położeniu się i nicnierobieniu to  po drodze do domu wstąpiła jeszcze do sklepu po niezbędne produkty dla siebie i swoich futrzaków. Snując się pomiędzy regałami z makaronami, słodkościami następnie sosami, przyprawami, mięsem, serami, dotarła do stanowiska – wszystko dla zwierząt. W tym momencie rozległa się piorunująca melodyjka jej komórki, Blake próbowała jak najszybciej wydobyć ją z dna torebki, wyrzucając przy tym kilka kartek z notatkami i kosmetyków na posadzkę.

shop

- O cześć mamo! – Klęcząc na podłodze z telefonem przy uchu zbierała wszystko co wcześniej powypadało z torby. – Tak, tak u mnie wszystko dobrze, tak wiem że dawno się nie odzywałam, tak mamo, rozumiem. A co w domu? Macie gości? Aha, no dobrze, to po co teraz dzwonisz? Jest w szafce nad biurkiem, masz? dobra, to leć i nie wyciągaj wszystkich zdjęć, proszę Cię, no pa!

Wstała otrzepała kolana, podeszła do regału i wybrała dwie mięsne puszki dla Giny i ulubioną suchą karmę dla niejadka Famy. W momencie odkładania produktów do koszyka zauważyła, że tuż za nią stoi wysoki, postawny mężczyzna z ciemnymi włosami i lekkim trzydniowym zarostem – typ czarującego uwodziciela z telenoweli. Stał jak posąg, ani drgnął – Blake pomyślała, że może się znają ale po chwili stwierdziła, że na pewno nie, przeleciała jej myśl, że może wpadła mu w oko i dlatego tak go zamurowało chociaż była ubrana w „spacerową” polarową kurtkę, oraz szarą czapkę i szalik.

- To chyba Twoje – powiedział, podając Blake kartkę. – W tym momencie zrozumiała co tak go wbiło w ziemię, podał jej kartkę na której zaznaczała wszystkie TE strony internetowe, podając ich pełną nazwę wraz z własnymi dopiskami w stylu – dotyczy penetracji, fetyszyści, wyjazdy za granicę, escortgirls, itp. przy większości były czerwone krzyżyki oznaczające, że zostały wyeliminowane, ale jedna pozycja była zaznaczona na zielono.

Blake bez jakiegokolwiek spojrzenia na twarz mężczyzny złapała kartkę, koszyk i podeszła szybkim krokiem do kasy, zapłaciła nie czekając na resztę i biegiem ruszyła do mieszkania – chcąc jak najszybciej pozbyć się dziwnych spojrzeń ludzi, które sobie wyobrażała, jakby wszyscy nagle wiedzieli, co przeczytał ten mężczyzna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS