Student choice

Blake od zawsze była uśmiechniętą i pełną energii dziewczyną. Uwielbiała dosłownie wszystko to co wiązało się ze zwierzętami i roślinami, dlatego kończąc liceum  maturą, zgłosiła się na rekrutację do Akademii Architektury Krajobrazu oraz na weterynarię do szkoły AnimalMed. Dostała się bez najmniejszych przeszkód na oba kierunki, przechodząc dodatkowo kursy wstępne odpowiednio z rysunku i z anatomii zwierząt. Niestety poprzez brak środków finansowych musiała zrezygnować z weterynarii, gdzie czesne na studia wynosiły niebagatelną kwotę, przekraczającą kilka tysięcy za semestr. Podjęła zatem kierunek: architektura krajobrazu w oddalonej o ponad 300 km od jej domu Warszawie.

wawa

Rodzice byli z niej dumni i nie ograniczali jej przy dokonywaniu wyboru mówiąc – to Twoje życie, podejmuj własne decyzje, a my będziemy Cię wspierać i dodawać sił wtedy, kiedy Twoje przestaną wystarczać.

 - Zawsze tacy byli:  doradzali, poganiali z lekcjami, ale nie narzucali własnego zdania. Byli obok gotowi do pomocy w razie potrzeby, a teraz… skok na głęboką wodę nowe miasto, obcy ludzie.

W dniu wyjazdu z rodzinnego domu tata podarował Blake małą skrzyneczkę, w której znajdowała się miseczka z wodą i jedzeniem, mały niebieski kocyk oraz zabawka. Zza rogu wyłoniła się mama z drugim takim samym kocykiem, usiadła na ławce i zawołała  – córciu chodź tutaj szybciutko – Blake po chwili siedziała już obok wpatrując się z uśmiechem w małe zawiniątko leżące na kolanach – to dla Ciebie, wiemy z tatą jak uwielbiasz zwierzęta i postanowiliśmy wybrać się do arki[1]. Blake delikatnie odsłoniła róg kocyka i jej oczom ukazały się dwie szare główki, które lekko zaspane wpatrywały się w nią.

- To dla mnie naprawdę, dziękuję wam kochani są takie urocze. Jak się nazywają?

- Tak jak je nazwiesz tak będą się nazywać – odpowiedział tata.

- Ale wiecie co, te stworzonka wcale nie wyglądają na rodzeństwo, a tym bardziej na parkę – zachichotała radośnie, a po chwili także i reszta zaczęła się śmiać.

- Nie mogliśmy się zdecydować, więc stwierdziliśmy że dasz sobie radę z dwoma, dasz radę prawda? – dopytywała się mama.

- No jasne, nawet gdybyście wybrali dwa dogi niemieckie to też bym dała radę.

- Tak, tak zastanawialiśmy się właśnie nad takimi, ale w efekcie metraż Twojej stancji nas przekonał, że… jednak i Tobie by się przydała jakaś wolna przestrzeń do życia – dodał tata. Wywołując tym samym niepohamowany śmiech.

Blake dalej się śmiejąc pomyślała – kot i fretka, ale to będzie pozytywna mieszanka wybuchowa.


[1] typ schroniska dla zwierząt, w którym znajdują się zwierzątka domowe gotowe do adopcji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS